W 1940 wojenna zawierucha przygnała do Lublina niezwykłych kupców. Niezwykłych, bo nawet w dzisiejszych czasach nieczęsto spotykanych w Lublinie, a w tamtych czasach z pewnością stanowili wielką rzadkość. Według odpowiednich wpisów część z nich przybyła z Warszawy i Berlina, jednak dwóch zamieszkiwało wcześniej przy innej ulicy w Lublinie. Co robili w Lublinie? Co ich przyciągnęło do tak odległego kraju? Czym się tu zajmowali, czym handlowali? To, a także dalsze losy nie zostały zapisane w tej księdze, a trzeba przyznać, że jest to ciekawostka. W księdze meldunkowej budynku przy ul. Narutowicza 26 znaleźć można takich niecodziennych lokatorów, którzy przybyli do nas aż… z Chin!
22/0 Akta miasta Lublina, Księgi meldunkowe mieszkańców miasta Lublina, sygn. 1127
MK
135.
Ciekawe, ciekawe….. Ach, żeby to była książka meldunkowa miasta Radomia można by się pokusić o stwierdzenie, że to pionierzy, którzy z Chin przywieźli „tajemną” recepturę nadzwyczajnej zupy…. A swoją drogą czy Hela, to była ta sama Hela od Mariana? 😀