Profesja ślusarza musi chyba borykać się ze stereotypowym postrzeganiem tego zawodu, podobnie jak archiwiści. Archiwista w stereotypowej świadomości to starzec w szarym, zakurzonym fartuchu snujący się pomiędzy regałami w magazynach pełnych opasłych ksiąg. Nic bardziej mylnego – jakby to powiedział Radek Kotarski w swoim programie, lecz wróćmy do ślusarzy. Szybkie przejrzenie hasła w Google Grafika pokazuje nam mężczyzn w roboczych kombinezonach i dużo iskier. Iskry towarzyszą niemal wszystkim obrazkom, do tego w ogromnych ilościach! To oczywiste, bo ślusarstwo to w dużej mierze obróbka metali mająca na celu wykonywanie przedmiotów metalowych, montaż i naprawa urządzeń technicznych… Parafrazując, gdzie metal obrabiają tam iskry lecą!
Mamy więc ciężką, męską, niebezpieczną robotę, zimny metal i wspomniane iskry. W jaki sposób zareklamować więc swoje usługi? W aktach z lat 1903-1904 znajdujemy taką wizytówkę zakładu ślusarskiego Józefa Merkisza, z której wyłania się przede wszystkim piękno, sztuka, niesamowita estetyka… I oczywiście iskry! 🙂
22/0, Akta miasta Lublina, Magistrat Goroda Lublina, 1874-1915
MK