Krótka historia niejakiego Purwina zapisana w Aktach miasta Lublina z roku 1861, z której dowiadujemy się o nielichym zawadiace, któremu pod wpływem upału pomieszały się klepki i szaleństwa przeróżne czynić począł. Ku przestrodze, szanowni państwo, bo okres kanikularny przed nami! 🙂
A co zdrożnego uczynił Purwin? Spójrzmy…


Transkrypcja:
Magistrat Miasta Wąwolnicy
do Magistratu Miasta Lublina
Dnia wczorajszego w czasie targu w tutejszem mieście odbywającego się człowiek jakiś nazywający się Purwin nabrawszy w czapkę kamieni rzucał takowemi w ludzi i gonił ich wykrzykując i śpiewając różne niedorzeczności, a gdy został strofowanym przez Ławnika [tu chyba jego nazwisko] tutejszego miasta za swoje postępki odpowiadał samemi niedorzecznościami naprowadzającemi na domniemanie, że człowiek ten jest chorym na umyśle ku czemu sprzyjał wczorajszy dzień jako gorący zatem kanikularny – co spowodowało osadzenie go w areszcie. Dziś zaś skoro stróż pilnujący go poszedł na śniadanie, uw Purwin wyłamawszy drzwi zbiegł i jak zlud powzięto udał się do Lublina. Z tego powodu ma zaszczyt wezwać Magistrat o wyśledzenie tego człowieka i oddanie go rewizji lekarskiej, gdyż znowu napadnie go większy paroksyzm, może jakie nieszczęście komu wyrządzić.
W Wąwolnicy dnia 3/15 Maja 1861 r. Burmistrz Kośmiderski.
A jeśli mowa o „kanikularnym” to nieodzownie Słownik Języka Polskiego przychodzi nam w sukurs 🙂
22, Akta miasta Lublina 1809-1874, sygn. 862
MK
338.